
Z najnowszych informacji wynika, że sytuacja związana z pożarem na terenie Nadleśnictwa Józefów jest wstępnie opanowana, choć wciąż bardzo trudna. W środowy wieczór wiatr wyraźnie osłabł, co poprawiło warunki działań strażaków.
Według danych Lasów Państwowych z godziny 17:50, powierzchnia objęta pożarem wynosi około 500 hektarów.
W działania zaangażowanych jest już ponad 450 strażaków, w najbliższych godzinach ta liczba może jeszcze wzrosnąć. Jak poinformował minister Marcin Kierwiński w rozmowie z TVN24, na miejsce skierowano kolejne wyspecjalizowane moduły GFFF, czyli naziemne oddziały straży pożarnej przeznaczone do gaszenia pożarów lasów. Akcję wspierają również leśnicy, żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej oraz policja. Wsparcie z powietrza zapewniają dwa policyjne śmigłowce Black Hawk oraz sześć śmigłowców i sześć Dromaderów Lasów Państwowych.
Na tę chwilę nie podjęto decyzji o ewakuacji mieszkańców. Służby podkreślają jednak, że osoby mieszkające najbliżej zagrożonych terenów mogą spodziewać się wizyt strażaków lub policjantów z ostrzeżeniem o ewentualnej konieczności opuszczenia domów, jeśli sytuacja ulegnie pogorszeniu.
Ogień miejscami przeskakuje po gałęziach koron drzew, gdy te rosną blisko siebie, dlatego Lasy Państwowe skierowały do pożaru dwa harwestery, których zadaniem jest wyciąć pasy drzew o szerokości 20-40 metrów, żeby zatrzymać linię ognia przy powierzchni i móc go zdusić.
- Na takiej samej zasadzie działają pasy zaporowe, które się wyorywuje, jednak te są skuteczne, gdy ogień idzie po ziemi. Tu miejscami ogień przeskakuje na wysokości kilkunastu metrów wysoko. Pasy wycinane są przed postępującą linią ognia - informują Lasy Państwowe.
Harwestery są obsługiwane przez pracowników zakładów usług leśnych. Wszystkie służby wciąż są w lesie, leśnicy będą pracować razem z nimi całą noc.

Zarejestruj się
Zaloguj się




















Redakcja telefon
Skrzynka alarmowa
Redakcja e-mail